Babeczkowy Targ
Babeczkowy Targ
Stacja Food Hall, Galeria Metropolia 2 piętro, ul. Jana Kilińskiego 4, Gdańsk Wrzeszcz
Pomóż nam leczyć i ratować koty! Wesprzyj aktualną zbiórkę: WPŁAĆ TERAZ
Pomagamy kotom wolno bytującym na terenie Gdańska i okolicy.
Kastrujemy, leczymy, ratujemy z trudnych sytuacji i szukamy odpowiedzialnych domów dla kociąt oraz dorosłych kotów. W naszej kociarni i domach tymczasowych czekają zwierzaki, które marzą o bezpiecznym życiu u boku człowieka.
Koty Spod Bloku to gdańska fundacja, która wyrosła z oddolnej inicjatywy kilku wolontariuszy i potrzeby realnej pomocy kotom żyjącym na ulicach. Od 2017 roku ograniczamy kocią bezdomność poprzez kastrację kotów wolno bytujących, leczymy, ratujemy z trudnych sytuacji i szukamy domów dla kociąt oraz kotów oswojonych. W 2020 roku stworzyliśmy szpitalik i kociarnię, a dziś – dzięki wsparciu darczyńców – działamy systemowo i długofalowo. Przez nasze ręce przeszło już około tysiąca kotów. Kolejne wciąż na nas czekają…
Gniewko to niewidomy kot po bardzo trudnych przejściach, który coraz bardziej ufa człowiekowi. Wystarczy spokojna ręka, a Gniewko zaczyna się łasić i dopominać o czułości. ❤️
Kogo szuka?: cierpliwego człowieka, który da mu czas, spokój i bezpieczny dom. Gniewko najlepiej odnajdzie się jako koci jedynak – boi się innych kotów i potrzebuje spokoju, przewidywalności i rutyny.
Hobby: głaski, przytulanie i nauka, że człowiek może być dobry.
Gniewko czeka na swoją drugą szansę. Może właśnie u Ciebie znajdzie swój bezpieczny kąt? Adoptuj Gniewka i pokaż mu, że najgorsze już za nim. ❤️
Zapisz się do naszego newslettera i dostawaj informacje o adopcjach, zbiórkach, leczeniu kotów i działaniach Fundacji – prosto na maila, bez spamu.
You have successfully joined our subscriber list.
Szukasz kociego towarzysza i przyjaciela? 🐾
Tu poznasz naszych podopiecznych – koty o różnych charakterach, potrzebach i historiach. Pomożemy Ci znaleźć kota dopasowanego do Twojego trybu życia, domu i serca.
Nie każdy kot może zamieszkać w nowym domu.
Wśród naszych podopiecznych są koty chore, starsze i wymagające stałej opieki – zostają z nami na stałe, ale wciąż bardzo potrzebują ludzi po swojej stronie. Dzięki adopcji wirtualnej możesz wesprzeć ich leczenie, karmę i codzienną opiekę.
Kto by się spodziewał, że kosmici są tacy włochaci!
Nie widzę świata oczami, ale wciąż uczę się ufać ludziom – szukam cierpliwego opiekuna na bezpieczny, kochający dom.
Uwielbiam turlać piłeczki i szaleć z siostrą w kociej MMA – jestem radosnym, zabawowym kociakiem.
Uwielbiam turlać piłeczki i szaleć z bratem w kociej MMA – jestem radosną, zabawową kotką.
Uwielbiam turlać piłeczki i szaleć z siostrą w kociej MMA – jestem radosnym, zabawowym kociakiem.
Uwielbiam turlać piłeczki i szaleć z bratem w kociej MMA – jestem radosną, zabawową kotką.
Jestem przyjazny i kontaktowy – lubię się bawić, ale równie chętnie śpię z człowiekiem w łóżku.
Marzę tylko o gonitwach, jedzeniu i znowu gonitwach – jestem małą, szaloną kulką energii.
👉 nie wiesz, od czego zacząć?
👉 zastanawiasz się, co możesz zrobić?
👉 myślisz, że nie nic do zaoferowania?
Nie jesteś sam_a. Wiele osób czuje to samo.
Ale pomagać można na różne sposoby – nie tylko finansowo!
👇
Wypełnij nasz quiz i sprawdź, jak możesz realnie pomóc kotom z fundacji Koty spod Bloku!
Zostaw do siebie kontakt – odezwiemy się! 🤝
Porozmawiamy, opowiemy o możliwościach i wspólnie znajdziemy dla Ciebie miejsce
w naszej kocio-wolontariackiej ekipie 🐱💛
Nie musisz wiedzieć wszystkiego na start. Liczy się chęć pomocy. Reszty nauczymy Cię my.
Super, że chcesz nam pomagać!
Już wkrótce odezwiemy się do Ciebie i mam nadzieję, że poznamy się na żywo.
Babeczkowy Targ
Stacja Food Hall, Galeria Metropolia 2 piętro, ul. Jana Kilińskiego 4, Gdańsk Wrzeszcz
Babeczkowy Targ
Stacja Food Hall, Galeria Metropolia 2 piętro, ul. Jana Kilińskiego 4, Gdańsk Wrzeszcz
Pomaganie lokalne, czyli jak widzimy swoją misję.
Kotów bezdomnych jest naprawdę za dużo i naprawdę nie trzeba większego wysiłku, aby je znaleźć.
Dlaczego zatem zdecydowaliśmy się na pomaganie przede wszystkim lokalnie?
W skrócie to jesteśmy masochistami 🤣🫡
Ale bez żartów, chcemy wam dzisiaj trochę opowiedzieć o naszym pomyśle na pomaganie.
Nikt nie szkoli ludzi w Polsce i w zasadzie każdy zakładając fundację czy działając sobie a muzom - robi jak wymyśli albo jak mu się wydaje. Czasem wynika z tego coś fajnego, a czasami to dramat.
Nie skupiamy się w tym momencie na działaniach innych, tylko chcemy opisać nasz tok myślenia.
Koty spod Bloku zaczęły się od kastrowania kotów we Wrzeszczu Dolnym: ulice Żywiecka, Sochaczewska, Chrobrego, Krzemienieckiej, Kościuszki, Kochanowskiego, Modrzewskiego, Dubois, Zbyszka z Bogdańca etc.
Wrzeszcz Dolny w tych okolicach ma jeszcze charakterystyczną zabudowę, dużo domów jedno/wielorodzinnych z kawałkiem zieleni. Oczywiście coraz więcej pojawia się bloków, ale jeszcze stosunkowo niedawno. Dołóżmy do tego mnóstwo ludzi z tzw. starszego pokolenia, ogromne urody działkowe i Kolonijki (Kolonia Uroda).
Zaczynając tam działać, jedna sprawa szybko stała się oczywista: działanie punktowe nie było w stanie pomóc dzielnicy.
A tak to wyglądało do tej pory: ktoś sobie koty zauważył albo karmił, zgłosił, ktoś inny przyjechał i złapał na zabiegi albo pożyczył klatkę, koniec zadania.
W ten sposób domek czy dwa domki spokojnie dalej rozmnażały się koty.
Dlatego moim - Agaty założycielki - pomysłem, było przejście dzielnicy dom po domu, ulica po ulicy i rozmowy z ludźmi.
To od razu daje argumenty, dlaczego mało kto chętny jest do takich działań. Ludzie jak to ludzie, w znakomitej większości los kotów bezdomnych mają w dupci. W czasie rozmów napotyka się naprawdę każde możliwe podejście i trzeba duuuuuużo cierpliwości, aby tym wszystkim nie walnąć.
Na dodatek bycie znanym z pomagania kotom w okolicy ma plusy dodatnie i plusy ujemne. Jest możliwość poznania wszelakich karmicieli w okolicy i lokalnych dziwaków. Można wysłuchać jak to dostajemy kasę z miasta, od Sorosa, od premiera...
Na szczęście zdarzają się też znajomości świetne, bo wszędzie są ludzie świadomi, chętnie do pomocy i często nie wierzący jak zastartować.
Właśnie a propos startów - bardzo wiele społeczności reaguje alergicznie na wszelkie zmiany. Koty przecież były, syf był, smród też, po co to ruszać? Ale wystarczy trochę porysować powierzchnię i u wielu ludzi pojawia się jakieś zrozumienie, że jednak koty nie muszą chorować i cierpieć.
Jeśli o minusach mowa, to niestety sporym minusem jest brak możliwości większego zaplanowania.
Możemy sobie wyobrażać, że na przykład przyjmiemy w miesiącu nie więcej niż 10 kotów. Możemy 😆😆😆
A potem okazuje się, że dwie ulice dalej jest stado 8 niekastrowanych kotów, z miotem kociaków, a zbliża się zima. I wszelkie plany idą się.... Khem, idą się kochać.
Dlaczego zatem trzymamy się tych naszych założeń, chociaż taniej i efektowniej byłoby np. ściągać chore koty ze wsi albo zająć ratowaniem tylko z pseudo? (Nie twierdzimy tutaj, że takie koty nie wymagają pomocy, po prostu relatywnie łatwiej się na nie zbiera)
📍Przede wszystkim widzimy sens w wygaszaniu lokalnych stad. To praca, która ma charakter ciągły - stado pozostawione same sobie w ciągu kilku lat powiększy się o niekastrowane koty i zabawa zacznie się na nowo,
📍Zmniejszenie liczby kotów polepsza warunki ich życia, to chyba oczywiste: mniej konkurencji do talerza, wiecej miejsca do życia, znacznie wolniejsze tempo rozprzestrzeniania się chorób.
📍Dzięki kastracji lokalne koty żyją dłużej i zdrowiej,
📍Kociakom i kotom rokującym na oswojenie znajdujemy domy, co oznacza, że nie muszą przeżywać swojego życia w bezdomności
📍Edukacja lokalsów to orka na ugorze, ale przynosi efekty długofalowo
Właśnie dlatego zostajemy przy naszym modelu działania.
A wy? Myślicie, że warto? ... Zobacz więcejZobacz mniej
7 KomentarzeComment on Facebook
Remik słynie w kociarni jako mistrz wyluzowanych figur na drapakach.
Trudno się nie uśmiechnąć 😉
Remik kosmita szuka domu, który doceni jego grację jogina! ... Zobacz więcejZobacz mniej
0 KomentarzeComment on Facebook
Makolągwa
Data urodzenia: 2025
Odrobaczenie: tak
Szczepienie: tak
Kastracja: tak
Testy FiV FeLV: ujemne
W pierwszym kontakcie Mako może wydawać się nieśmiałą i płochliwą kotką, jednak to tylko pozory. W rzeczywistości jest niezwykle czuła, rezolutna i żywiołowa, potrafi być jej pełno w całym domu. Szczególnie gdy da się jej do zabawy piłeczkę. A jeśli przypadkiem znajdzie keramzyt... To potrafi przepaść w zabawie na długie godziny.
Jej urok tkwi w wiecznie wypadającym języku (jest naprawdę długi!) i braku tej charakterystycznej kociej zwinności. Bo Mako jest trochę niezdarna - nie zawsze wskoczy na krzesło, a jedną z jej pozycji kuwetowych po prostu trzeba zobaczyć samemu. 🤭
Nie jest wybredna żywieniowo - dorastanie we Wrzeszczu musiało zrobić swoje, dlatego każde jedzonko pałaszuje ze smakiem, a potem kontroluje stan misek rezydentów. Za smaczkami gania szybciej niż rezydentka, a to nie lada wyczyn!
W kontaktach z innymi kotami jest ciekawska, nie zraża się niechęcią okazywaną z drugiej strony. Rezydenci podchodzą do niej z rezerwą, ale Mako wciąż próbuje zaprosić ich do wspólnej zabawy, staje między nimi w starciach (tak, potrafi rozgonić towarzystwo!), ale też wie, kiedy obejść inne koty szerokim łukiem.
Szukamy domu niewychodzącego, z zabezpieczeniem.
Ankieta w komentarzu ... Zobacz więcejZobacz mniej
1 KomentarzeComment on Facebook
Czy ta piękna kocia panienka jest gotowa do adopcji?
Jak najbardziej!
Makolągwa urzeka spojrzeniem oraz wiecznie wypadającym języczkiem! ... Zobacz więcejZobacz mniej
0 KomentarzeComment on Facebook
Dzień zaczynamy od dobrych wiadomości ♥️
Tijka po trzech tygodniach leczenia czuje się super, a łapeczki wróciły do normy.
Kotka choruje na plazmocytarne zapalenie opuszek.
To przewlekła choroba autoimmunologiczna. Podczas rzutów choroby opuszki łap puchną, często krwawią, a chodzenie jest bolesne.
Tija do nas trafiła jako dzikusek. Oswajała się prawie rok.
Bardzo się cieszymy, że się nie poddaliśmy ♥️ ... Zobacz więcejZobacz mniej
2 KomentarzeComment on Facebook
Tymczasem w urzędach bez większych zmian. ... Zobacz więcejZobacz mniej
0 KomentarzeComment on Facebook
Edit: z ciężkim sercem piszemy tę aktualizację.
Niemierzalna temperatura. Skrajne odwodnienie. Silna anemia.
Mogliśmy tylko pomóc odejść 😭😭😭
Kotek poszedł w zaświaty z imieniem Zawisza Czarny.
Ile czasu był chory? Ile czasu się błąkał? Szkoda gadać po prostu.
Kiedyś można mu było pomóc inaczej.
Dzisiaj - mogliśmy jedynie pożegnać...
********
Dzisiaj kiedy pani Sylwia karmiła koty we Wrzeszczu Dolnym, sąsiadka przyniosła kota w ciężkim stanie.
Szczerze nie mamy środków, ale też nie zostawimy tego zwierzaka bez pomocy.
Jeśli już mamy utonąć, to przynajmniej z godnością.
Prosimy o wsparcie dla tego biedaka, jest naprawdę źle 😭😭😭
www.ratujemyzwierzaki.pl/wrzeszcz20kotow
Albo tradycyjny przelew:
Fundacja Koty spod Bloku
Nr konta: 33 1140 2004 0000 3302 8081 9278
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe ... Zobacz więcejZobacz mniej
48 KomentarzeComment on Facebook
Patrzymy w jednym kierunku.
W stronę domu... ... Zobacz więcejZobacz mniej
0 KomentarzeComment on Facebook