Pomóż nam leczyć i ratować koty! Wesprzyj aktualną zbiórkę: WPŁAĆ TERAZ
Pomóż nam leczyć i ratować koty! Wesprzyj aktualną zbiórkę: WPŁAĆ TERAZ
Nie możesz mieć kota w domu, a mimo to chcesz naprawdę pomóc? Wybierz konkretnego podopiecznego, wspieraj go regularnie i bądź z nim na bieżąco.
Przejrzyj nasze podopieczne i znajdź tego, który trafi do Twojego serca.
Wypełnij formularz na stronie kota — dosłownie chwila, zero formalności.
Otrzymujesz aktualizacje o swoim kocie i wiesz, że realnie pomagasz.
Każdy z nich czeka na kogoś, kto powie „to mój kot" — i będzie przy nim na odległość.
Poznaj naszą małą wojowniczkę. Miała zaledwie kilka tygodni, gdy trafiła do domu tymczasowego. Od pierwszych dni musiała stawić czoła wielu przeciwnościom. Z powodu ciężkiej choroby jedno oczko trzeba było usunąć, a drugie niestety nie odzyskało wzroku – koteczka jest całkowicie niewidoma. To jednak nie koniec jej walki. Dodatkowo choruje na przewlekłą niewydolność nerek, co wymaga stałej opieki weterynaryjnej, specjalistycznej diety i regularnych badań. Mimo wszystkiego, co przeszła,...
Nie Grzegorz, Jestem Grześ :)
Hieronima nasza wolontariuszka znalazła późnym wieczorem na chodniku – wycieńczonego, schorowanego, całego w kleszczach i śmiertelnie przerażonego. Ledwo się poruszał. Od tamtej pory przeszedł długą drogę. Wyleczyliśmy infekcje, usunęliśmy chore zęby, a jego stan skonsultowaliśmy z trzema ortopedami. Diagnoza była jednoznaczna: zdeformowanych, sztywnych łapek nie da się już naprawić operacyjnie. Zostaje nam łagodzenie bólu i dbanie o to, by żyło mu się jak najlepiej. I to właśnie robimy –...
Potrzebuje czasu byś dotarł do mojego serca, ale ja na pewno dotrze do Twojego zanim się obejrzysz.
Jeśli lubisz wyzwania, a kot któremu trzeba poświęcić dużo uwagi nie jest dla Ciebie straszny to przyjedź i poznaj Mirka.
Kto by się spodziewał, że kosmici są tacy włochaci!
Tamiś trafił do nas ze Stogów. Jego miejsce bytowania przystało istnieć, bo gdy buduje się pod wielkie inwestycje, życie jednego kotka nie jest nic warte.Tamiś był przez inne koty prześladowany, nie mógł sobie znaleźć miejsca. Trafił do nas na kastrację. Wyglądał jak typowy zmęczony życiem kocur – wielki łeb i cienkie jak sznurek ciałko. Do tej pory sprawdza skrupulatnie wszystkie miski. Na szczęście wypełnił się już odpowiednio i nawet ma odrobinę...
Dowiedz się więcej o tym, jak działa adopcja wirtualna w Fundacji Koty Spod Bloku.
Czytaj więcej o adopcji wirtualnej