Pomóż nam leczyć i ratować koty! Wesprzyj aktualną zbiórkę: WPŁAĆ TERAZ
Pomóż nam leczyć i ratować koty! Wesprzyj aktualną zbiórkę: WPŁAĆ TERAZ
Boisz się, że niewidomy kot będzie wpadał na meble, bał się wszystkiego i potrzebował opieki 24 godziny na dobę? Spokojnie. On sam nie wie, że czegoś mu brakuje.
Dla kota wzrok jest tylko jednym ze zmysłów. Bardzo dużo robią za niego słuch i węch, a wąsy wyczuwają przeszkody, zanim nos w nie trafi. Zwykle po kilku dniach w nowym domu niewidomy kot ma już w głowie mapę: wie, gdzie stoi miska, którędy do kuwety i na której kanapie najlepiej się śpi.
A potem żyje jak każdy kot. Skacze, poluje na szeleszczące piłeczki, rozrabia o trzeciej w nocy i przychodzi na dźwięk Twojego głosu.
Czego potrzebuje? Stałości: miski, kuweta i meble najlepiej w tych samych miejscach. Do tego zabezpieczone okna i balkon. I Ciebie, czyli kogoś, kto wchodząc do pokoju, powie „cześć”, żeby wiedział, że idziesz.
Niewidomy kot nie jest kotem gorszej kategorii. Po prostu poznaje świat uszami i wąsami.
Ślepaczek to symbol interwencji, w której z centrum miasta trafiło do nas kilkanaście zaniedbanych, zabiedzonych kotów. Wcześniej widziało je mnóstwo osób, a jednak te koty dalej żyły, dalej się tam rozmnażały i dalej umierały.
Ślepaczek miał przegniłe gałki oczne – ropa skleiła części oka i trzeba było wszystko usunąć. Nie widzi. Myśleliśmy już, że nie żyje… cudem pokazał się po ponad tygodniu. Do tego miał leukocytozę, zepsute zęby i niewydolne nerki. Po ponad miesiącu leczenia w klinice wreszcie został odebrany.
Dziś mieszka na kociarni i okazał się kochanym klopsem. Wcina za trzech, cieszy się życiem bez bólu i uwielbia polować na smaczki.
Jeśli podasz swój adres e-mail, będziemy od czasu do czasu wysyłać Ci informacje o tym, jak się ma Ślepaczek oraz jak Twoja wirtualna adopcja pomaga.
Adres e-mail jest opcjonalny. Możesz pominąć ten krok i przejść od razu do ustawienia stałej wpłaty.