Interwencja na Strzyży

W przypadku większości interwencji, które podejmujemy, jest podobnie. Na miejscu okazuje się, że problem jest o wiele poważniejszy, niż twierdziła osoba zgłaszająca. Że im dalej w las, tym więcej drzew. Że nie wiadomo, którym kotom pomagać najpierw, a które muszą poczekać. Wszystkie potrzebują pomocy na już. A przeważnie jest ich bardzo dużo.

Na Strzyży też tak było. W Święto Trzech Króli wybrałyśmy się do pewnej pani, która w jednej z gdańskich dzielnic prowadzi parking. Ma na nim wydzielone miejsce na wolierę dla kotów. Zajmuje się lokalnymi kotami od około 30 lat. Pracuje w jeszcze kilku miejscach, żeby na to zarobić. Jest już starsza, zmęczona i nie tak sprawna, jak kiedyś.

W wolierze mieszka dziesięć kotów. W mieszkaniu pani kolejne dwadzieścia. Większość to starsze schorowane dzikuski. Mają zaniedbane zęby, świerzb uszny, biegunkę i wiele innych problemów zdrowotnych.

Na razie zabrałyśmy stamtąd dwa koty, Bilusia i Macieja. Oba ze świerzbem, zapaleniem uszu i chorymi zębami. Oba przerażone zmianą otoczenia. Na więcej nie mamy miejsca. Pani zostawiłyśmy karmę, która miała trafić do kociarni.

Wracając, zastanawiałyśmy się, jak to możliwe. Nikt wcześniej nie podjął się pomocy w tym miejscu? Żadna fundacja nie wsparła pani, żeby mogła działać z sensem i głową, zamiast musieć szukać pomocy w sytuacji dramatycznej? Dlaczego?

Podobne wpisy

  • Reportaż w Radiu Gdańsk już dostępny

    W końcu jest! Reportaż o nas w Radiu Gdańsk miał premierę 22 lutego. Można go posłuchać online. Redaktor Hanna Wilczyńska-Toczko wpadła do nas w pewną listopadową sobotę. W kociarni byli akurat Marzena, Marcin, Ewa i Agata. To ich głosy usłyszycie w nagraniu. Wypowiedzi są przeplatane postami z naszego Facebooka. Wiele z nich – i wielu wymienionych w nich bohaterów – na pewno doskonale znacie. Zapraszamy do słuchania.

  • O łączeniu miotów

    Temat powracający co roku – łączenie obcych kociaków z różnych miejsc. Czy to dobry pomysł? W skrócie: nie, nie rób tego nigdy, jeżeli z kotów, które chcesz połączyć, przynajmniej jeden nie jest szczepiony (i najlepiej też odrobaczony i ma wykonane testy FIV FeLV). Niejednokrotnie widzimy poszukiwania kotek karmiących dla znalezionych osieroconych kociąt. Jest to pomysł, który może mieć naprawdę opłakane skutki. Wystarczy, że którakolwiek ze stron tego połączenia jest nosicielem…

  • Szarusia w nowym domu

    Do trzech razy sztuka – Szarusia wyruszyła do nowego domu. Jej poprzednie dwie adopcje były nieudane. Za pierwszym razem trafiła do niezbyt odpowiedzialnego domu. Potem do bardzo odpowiedzialnego, niestety kotka rezydentka, zresztą nasza była podopieczna, nie zaakceptowała jej. Mamy nadzieję, że ten dom będzie docelowym, najlepszym dla Szarej miejscem, już na zawsze. Razem z Szarą pojechała Whisky, czyli siostra Martini. Dziewczyny zamieszkały razem. Trochę…

  • Pusia ma się lepiej

    Już nie szkieletor, już dużo łatwiej jej jeść. Trudno uwierzyć w tę zmianę, ale to fakt. Pusia, której nie dawaliśmy wiele szans, która wycierpiała się za wszystkie czasy, którą ktoś prawdopodobnie uderzył – czuje się dużo lepiej. Jeszcze nie do końca domyka się jej pyszczek i trzeba ją czasem umyć po jedzeniu. Ale przybrała na wadze, eksploruje dom tymczasowy i wszędzie jej pełno. Najczęściej można ją spotkać na kuchennym blacie, bo Puśka upodobała sobie leżenie…

  • Jesteśmy fundacją!

    Odkąd wynajęłyśmy mały domek z przyległościami przy ulicy Struga w Gdańsku i urządziłyśmy w nim kociarnię, ten temat co chwilę powracał w rozmowach. Fundacja. Wyjście z wolontariackiej szarej strefy, zarejestrowanie działalności, prowadzenie fundacji, zbieranie jednego procenta. Zupełnie inny status w rozmowach z miastem, z radnymi dzielnic, z potencjalnymi sponsorami. Kuszące, ale trochę straszne. A może by tak spróbować? Przeszłyśmy więc od słów do czynów. Po odwaleniu tony papierkowej roboty, wsparte fachową pomocą prawnika, 11…

  • KSB w Radiu Gdańsk

    W listopadzie mieliśmy w kociarni gościa z radia. Odwiedziła nas redaktor Hanna Wilczyńska-Toczko z Radia Gdańsk. Pani Hanna znalazła nas na Facebooku i zainteresowało ją to, co robimy. Wpadła pewnego wieczora do kociarni z mikrofonem, żeby nagrać materiał do krótkiego reportażu. Agata, Marzena i Ewa opowiadały o typowym dniu z życia wolontariusza, skąd biorą się koty, które do nas trafiają i co robimy, żeby im pomóc. Koty były naturalnie zachwycone, że mogą zamruczeć do mikrofonu. W spotkaniu aktywny…